Seniorzy pod palmami

2014-03-17

Statystycznego polskiego emeryta stać już na życie m.in. w Bułgarii, Rumunii, Czarnogórze, a nawet w Brazylii i Tajlandii.

W Polsce emigracja emerytów dopiero się zaczyna. W pierwszej kolejności wyjeżdżają ci, którzy mają za granicą rodzinę, ale za kilka lat zaczną uciekać obecni 40 i 50-latkowie, którzy w ostatnich latach zainwestowali w nieruchomości na cieplejszym południu. Najbogatsi ruszą do Włoch, Hiszpanii czy Francji. Dziś domy i mieszkania mają tam nie tylko osoby figurujące na listach najbogatszych, ale wielu menadżerów, specjalistów, osób z show-biznesu. Wbrew pozorom są ich tysiące.

- Na razie większość naszych klientów czerpie zyski z wynajmu zagranicznych nieruchomości, ale niemal wszyscy chcą się tam przeprowadzić za 10 czy 20 lat - przyznaje Dorota Kaczyńska, właścicielka agencji "Nieruchomości za Granicą", która specjalizuje się w pośrednictwie zakupu ekskluzywnych domów, apartamentów i aparthoteli.

Trzecią grupą są tzw. "średniaki", czyli osoby, które nie mają wielkich pieniędzy, ale stać ich na zakup skromnego domu lub mieszkania np. w Bułgarii, Macedonii, Albanii, a nawet Tajlandii. Tam, gdzie ciepło i gdzie za polską emeryturę oraz niewielkie oszczędności można żyć wygodniej niż w Polsce. I to właśnie ta grupa, zdaniem socjologów, będzie najszybciej rosła.

Wyjeżdżają do dzieci

Pięćdziesięcioletnia Anna pół roku temu wyjechała do córki do  Francji. Nie jest to, co prawda, Paryż, tylko małe miasteczko na północy, ale klimat i tak łagodniejszy niż w Polsce, a życie  wygodniejsze niż w Warszawie. Dla Anny, która odkąd półtora roku straciła pracę i bezskutecznie szukała nowej, emigracja okazała się błogosławieństwem. Zamieszkała z córką, jej mężem Francuzem oraz wnuczką, więc nie musi płacić za wynajem. Na razie pomaga w wychowaniu małej i chodzi na lekcje francuskiego. Za 2-3 lata, jak się trochę poduczy, może iść na jeden z wielu kursów organizowanych dla osób po 50. roku życia. Ale jak nie, to zawsze może liczyć na pracę w sklepie z kosmetykami, który prowadzi jej córka. Mieszkania przy ul. Dolnej w Warszawie jeszcze nie sprzedała. Na razie wynajmuje je za 2 tys. zł miesięcznie i cieszy się, że w ciągu pół roku na jej konto wpłynęło 12 tys. zł. - W ciągu 10 lat może ubierać się całkiem spory kapitalik - cieszy się.

Do wyjazdu szykuje się też 60-letni Piotr, lekarz z Pułtuska. Jego córka i zięć wyjechali ponad 10 lat temu do Wielkiej Brytanii. Dorobili się tam domu, trójki dzieci, mają własny gabinet stomatologiczny. Piotr w Polsce nie ma nikogo. - Latem chcę sprzedać dom i kupić bilet w jedną stronę - mówi. - Dzieci już mi przygotowały u siebie w domu mieszkanko z osobną łazienką. Za pieniądze ze sprzedaży domu i emeryturę mogę tam bardzo wygodnie żyć.

Nowy 50+

Dziś trudno oszacować, ile osób po 50. roku życia już wyjechało z Polski. Ale analizując dane z Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 roku można zakładać, że stanowią oni kilkanaście procent wszystkich emigrantów, czyli ok. 150-180 tys. osób.

Ich liczba będzie rosnąć w miarę, jak decyzję o pozostaniu na emigracji podejmować będą młodzi, którzy wyjechali za chlebem. Obecnie, według badań prof. Krystyny Iglickiej z Uczelni Łazarskiego, za granicą przebywa 2,6-2,7 mln Polaków. Część z nich otwarcie mówi o pozostaniu na obczyźnie i ściągnięciu rodziców. Ot, choćby po to, żeby zaopiekowali się dziećmi, poprowadzili dom.

Jeszcze 5-10 lat temu większość polskich 50-latków nie chciała słyszeć o zmianie kraju. Nie znali języka, kultury, źle czuli się na obczyźnie. Woleli opiekować się wnukami w Polsce. Współcześni 50+ emigracji już tak się nie boją. Wielu z nich było już za granicą i wie, jak żyje się na świecie. Ci lepiej wykształceni i posiadający oszczędności wyjeżdżają z nadzieją, że poza opieką nad wnukami znajdą jeszcze jakieś zajęcie, będą realizować swoje pasje. Ale rośnie też grupa 50 i 60-latków, którzy chcą wyjechać, wiedząc, że w Polsce nie mają żadnych szans na pracę, rozwój, na zgromadzenie oszczędności. A nie chcą za kilka lat obudzić się sami z głodową emeryturą.

Starość lubi słońce

Emigracja emerytów w Polsce jest zjawiskiem nowym, ale w USA, Niemczech, Skandynawii czy Wielkiej Brytanii to rzecz powszechna. - Emeryci z północy bardzo często przeprowadzają się tam, gdzie jest cieplej i taniej - mówi dr Piotr Szukalski z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Dla niemieckich czy brytyjskich emerytów od lat taką enklawą była Hiszpania. A kilka lat temu Brytyjczycy z mniej zasobnymi portfelami ruszyli na zakupy do Bułgarii, Chorwacji i Rumunii. Wykupowali za bezcen stare wiejskie domy, a nawet całe wioski.

Z kolei starsi i bogaci Amerykanie przeprowadzają się na Florydę. Mniej zamożni szukają domów i mieszkań np. w Tajlandii i Ekwadorze, gdzie ceny są niższe niż w USA. Nawet ci, którzy mają najniższe świadczenia, mogą tu żyć jak królowie. Np. 65-letni Jack kilka miesięcy temu przeprowadził się ze Seattle do Banos. Nie ukrywa, że zmusiła go do tego sytuacja materialna - jest emerytem i na utrzymanie mieszkania w Seattle po prostu go nie stać. W Ekwadorze wszystko jest od 3 do 5 razy tańsze. Są nawet firmy, które specjalizują się w przenoszeniu emerytów, oferują zamianę domu i załatwienie wszystkich formalności.

Według dr. Szukalskiego w Polsce będzie podobnie. - Młodzi będą wyjeżdżać głównie do północnej-zachodnio Europy, gdzie z racji najszybszego wzrostu gospodarczego będzie najwięcej pracy -  wyjaśnia Szukalski. - Starsi zaś zaczną przemieszać się na południe i południowy wschód, gdzie cieplej. Nie trzeba kupować tylu ciepłych i drogich ubrań czy butów ani płacić za ogrzewanie mieszkania.

"Złoty brzeg" i maluch

Polscy emeryci, którzy nie mają za granicą zaplecza w postaci rodziny albo nie zgromadzili kapitału, raczej nie mają co myśleć o południu Europy Zachodniej. Za to mogą zastanowić się np. nad Bułgarią czy Rumunią. Według Eurostatu w tych krajach siła nabywcza polskich emerytur mierzona w PPS (sztuczna waluta) jest prawie dwa razy wyższa niż u nas. Np. koszty wynajęcia czy zakupu mieszkania są o 40-45 proc. niższe niż w Polsce (porównywalna lokalizacja i metraż). Tańszy jest transport, niektóre artykuły spożywcze, używki. Z monitoringu prowadzonego od lat przez firmę pośredniczącą w handlu nieruchomościami ILS ze Szczecina wynika, że tylko w 2011 i 2012 roku pracownicy tej agencji przeprowadzili do Bułgarii ponad 50 rodzin emerytów. W 2013 było ich już ponad 30. Co ich do tego składania? - Przede wszystkim niskie ceny nieruchomości, klimat i powiązania kulturowe - mówi Stanisław Lewicki z ILS Nieruchomości.

Bułgaria kojarzy się im z pierwszymi zagranicznymi wyjazdami, które w czasach PRL były luksusem, ze smakiem kultowego koniaku "Złoty brzeg", wyprawą załadowanym po dach maluchem.

Ceny na polską kieszeń: niewielki wiejski domek (90-120 metrów) na północy kraju można kupić już za 5-8 tys. euro. Południe jest droższe, bo podobna nieruchomość to wydatek rzędu 15-18 tys. euro. W Bułgarii jest też ogromy wybór apartamentów. Wiele z nich kupione było w czasach boomu budowlanego, a teraz wyprzedawane jest nawet z 40-50 proc. rabatem. - Można upolować coś fajnego, tylko trzeba uważać na jakość - mówi Lewicki.

Marzenie o raju

A co z tymi, którzy nie gustują w postsocjalistycznych klimatach? Okazuje się, że Polak ze swoją skromną emeryturą mógłby pokusić się o spędzenie reszty życia jeszcze w Czarnogórze, Brazylii, na Malediwach, w Panamie, na Filipinach, w Tajlandii, na Sri Lance, w Indiach. W Azji już od lat przybywa dojrzałych Niemców, Czechów, Słowaków, Rosjan. Wielu z nich twierdzi, że wyjeżdża, bo życie w Europie staje się za drogie.

Stawki za wynajęcie mieszkania w Tajlandii zaczynają się już od 350 zł miesięcznie, a za porcję jedzenia trzeba zapłacić ok. 3 zł. Zdaniem internautów z portalu e-Tajlandia koszty życia na skromnym poziomie nie powinny przekraczać 2 tys. zł miesięcznie, a całkiem wystawnie można żyć już za 3 tys. zł. Tak więc osoba otrzymująca przeciętną emeryturę 1,8 tys. zł  i wynajmująca swoje mieszkanie w Polsce może spokojnie tam przeżyć. Może więc zamiast marzyć o raju w kawalerce w Piotrkowie Trybunalskim lepiej polecieć na emeryturę do Tajlandii?


źródło: biznes.onet.pl


 

Wróć do listy »

wszystkie artykuly